Szwajcarskie zegarki: drugi rok spadków i rynek dwóch prędkości

To już drugi rok z rzędu, w którym szwajcarski przemysł zegarmistrzowski notuje spadek w eksporcie. Jednym z głównych powodów jest zmniejszony popyt na marki szwajcarskie w Chinach — wynika to z danych opublikowanych przez Federation of the Swiss Watch Industry FH. Co jeszcze pokazują statystyki? Które marki radzą sobie najlepiej w tej trudnej sytuacji?
Kolejne raporty i statystyki publikowane przez Federation of the Swiss Watch Industry FH nie napawają optymizmem — przemysł szwajcarskich zegarków od niemal dwóch lat boryka się z nieznacznym, lecz zauważalnym spadkiem, szczególnie w sektorze eksportu. W 2025 roku branża zmagała się z dużą zmiennością oraz napięciami wewnętrznymi. Nawet rekordowy pod względem obrotów grudzień nie zdołał odwrócić ogólnego trendu spadkowego — choć wyróżniał się na tle pozostałych miesięcy, również odnotował wyraźny regres.
Z raportu wynika kilka interesujących wniosków istotnych dla branży zegarkowej:
Z raportu wynika kilka interesujących wniosków istotnych dla branży zegarkowej:
1. Drugi rok z rzędu ze spadkiem
Okazuje się, że negatywny trend nie dotyczył wyłącznie roku 2024 — utrzymał się również w kolejnym okresie. Miniony rok był kolejnym, w którym szwajcarska branża zegarkowa zanotowała wyraźny spadek w eksporcie.
Wartość eksportu zmniejszyła się o 1,7%, osiągając poziom pomiędzy 24,4 a 25,6 miliarda franków szwajcarskich. Jeszcze wyraźniejszy był spadek wolumenu (liczby sprzedanych sztuk), który wyniósł aż 4,8%.
Co prawda wynik ten i tak jest lepszy niż w kryzysowym roku 2020, gdy spadek sięgnął aż 21,8%, jednak trend pozostaje niepokojący.

2. USA na czele — ale cła wciąż mieszają szyki
Stany Zjednoczone umocniły się jako kluczowy rynek zbytu dla szwajcarskich zegarków, ratując końcówkę roku i łagodząc ogólnobranżowe spadki.
-
Mocne zakończenie roku: W samym grudniu eksport do USA skoczył aż o niemal 20%, co stanowiło jeden z jaśniejszych punktów w całorocznym bilansie.
-
Cła w roli głównej: Ten nagły wzrost był bezpośrednią reakcją na obniżkę amerykańskich ceł importowych — z 39% do zaledwie 15%. Wcześniejsze miesiące upływały pod znakiem niepewności i dużych wahań eksportu, ponieważ marki dostosowywały harmonogramy dostaw do zmieniających się kosztów taryfowych.
Dzięki temu Stany nie tylko utrzymały pozycję lidera wśród rynków zbytu, ale też odegrały istotną rolę w stabilizacji branży w końcówce 2025 roku. Jednocześnie pokazały jednak, jak bardzo zegarkowy eksport potrafi być podatny na decyzje polityczne — nie tylko w Azji.

3. Zapaść na rynku chińskim – główny powód spadków
Jednym z kluczowych czynników spadku w szwajcarskiej branży zegarkowej jest pogarszająca się sytuacja na rynku chińskim. Azjatyckie gospodarki przeżywają obecnie spowolnienie, a Chiny – będące jednym z największych odbiorców luksusowych dóbr z Europy – odnotowują szczególnie znaczący regres.
Z danych wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat eksport szwajcarskich zegarków do Chin spadł o ponad jedną trzecią. Tylko w grudniu 2025 r. odnotowano dalsze spadki: o 6,8% w Chinach i o 8,0% w Hongkongu.
Prognozy dla tego regionu nie są optymistyczne. Nie przewiduje się szybkiego odbicia rynku, a jeśli szwajcarski przemysł zegarkowy nie znajdzie alternatywnych i równie lukratywnych rynków zbytu, niewykluczone, że również rok 2026 zakończy się kolejnym spadkiem eksportu.
Na szczęście nie wszystkie rynki prezentują się tak pesymistycznie. Co ciekawe, poprawie uległa sytuacja w Stanach Zjednoczonych — rynku, który do niedawna był postrzegany jako niestabilny. W grudniu 2025 r. eksport do USA wzrósł aż o 20%. Ten gwałtowny wzrost był częściowo efektem obniżenia ceł importowych z poziomu 39% do około 20%, co znacząco zmniejszyło koszty importu i ograniczyło straty ponoszone przez szwajcarskie marki.
4. Rynek „dwóch prędkości” — luksus górą, reszta w odwrocie
Branża zegarkowa wchodzi w wyraźny podział — i to nie tylko geograficzny, ale przede wszystkim cenowy. Statystyki pokazują jasno: to, co premium, nadal się sprzedaje. Reszta ma poważny problem.
Luksus trzyma się mocno. To głównie najdroższe zegarki — powyżej 20 000 franków szwajcarskich — i topowe marki, jak Rolex czy Cartier, napędzają dziś wyniki całej branży. Koncerny takie jak LVMH czy Richemont końcówkę roku miały naprawdę udaną, notując wzrosty w działach zegarkowych.
A niższy segment? Tu sytuacja wygląda znacznie gorzej. Zegarki w przedziale 200–3000 CHF notują spadki zamówień, a to uderza w łańcuch dostaw: podwykonawców, mniejsze firmy i producentów komponentów — zwłaszcza w regionie Jury, gdzie zegarmistrzostwo to nie tylko przemysł, ale i tradycja.
Prognozy na 2026: ceny w górę, liczby raczej nie
Czy 2026 przyniesie odbicie? Na razie nikt nie mówi o boomie. Analitycy, m.in. z banku Vontobel, przewidują raczej „umiarkowaną stabilność” i możliwy wzrost wartości eksportu na poziomie ok. 4%.
Ale uwaga: ten wzrost ma wynikać nie z większej liczby sprzedanych zegarków, ale z podnoszenia cen i większego udziału droższych modeli w ogólnej sprzedaży (tzw. product mix). Czyli: więcej luksusu, mniej wolumenu.
Niepewność nadal wisi w powietrzu. Polityka handlowa, rynki akcji — wszystko to może się przełożyć na kolejne zawirowania. A szwajcarska branża zegarkowa będzie musiała nie tylko reagować, ale i szukać nowych rozwiązań — niekoniecznie już tylko w Azji.



