Watches and Wonders 2026 – spacer po targach i wrażenia z Genewy

Watches and Wonders w Genewie od kilku lat wyraźnie zmienia swoją formułę. Wydarzenie, które jeszcze niedawno kojarzyło się głównie z premierami zegarków, dziś jest znacznie szerszym doświadczeniem – łączącym prezentację nowości z rozbudowaną oprawą wizualną i coraz bardziej dopracowaną komunikacją marek.
Tegoroczną edycję Watches and Wonders zwiedzamy wspólnie z Pawłem Biernackim oraz Pawłem Kamińskim z PRO WATCHES– dystrybutorem marek takich jak U-Boat, Venezianico czy Fortis. Materiał powstał na bazie spaceru po targach, który możecie zobaczyć również w formie wideo – to zapis przejścia przez halę, bez ustawiania scen i bez zatrzymywania się na dłuższe prezentacje.
To właśnie z tej perspektywy – „w ruchu”, między stoiskami – najłatwiej uchwycić pierwsze wrażenia i ogólny charakter wydarzenia.
Już przy pierwszym kontakcie z halą targową uwagę zwraca skala oraz forma przygotowanych stoisk.
Największe marki nie ograniczają się do klasycznych ekspozycji, lecz budują rozbudowane, często wielopoziomowe przestrzenie, które bardziej przypominają autonomiczne instalacje niż tradycyjne stoiska targowe. W wielu przypadkach są to konstrukcje funkcjonujące jak osobne „światy” – spójne wizualnie, podporządkowane konkretnej narracji i zaprojektowane z myślą o wywołaniu określonych emocji.

Paweł Kamiński i Paweł Biernacki z PRO WATCHES
Stoiska jako... doświadczenie?
Już przy pierwszym przejściu przez halę targową wyraźnie widać, że największe marki nie konkurują dziś wyłącznie zegarkami, ale również sposobem ich prezentacji. Skala stoisk oraz poziom ich dopracowania sprawiają, że w wielu przypadkach trudno mówić o klasycznej ekspozycji – są to raczej zamknięte, spójne przestrzenie budujące własną narrację.
Rolex pozostaje przy swojej charakterystycznej, monumentalnej formie. Stoisko przypomina osobny obiekt wkomponowany w halę targową, a jego wnętrze wypełniają rozbudowane, trójwymiarowe instalacje inspirowane naturą.
Paweł Kamiński: „Tego typu ekspozycje 3D z motywami roślinnymi i zwierzęcymi są dziś coraz bardziej popularne.”
Podobny kierunek, choć w bardziej dopracowanej i spójnej formie, rozwija Vacheron Constantin.
Paweł Biernacki: „Mam wrażenie, że Vacheron Constantin był jedną z pierwszych marek, które zaczęły pokazywać takie ekspozycje w tej formie.”
Inny sposób komunikacji prezentuje TAG Heuer, który wyraźnie odwołuje się do świata motorsportu. Stoisko zostało zaaranżowane jako garaż wyścigowy, z obecnością bolidu Formuły 1 oraz Porsche 917.
Paweł Kamiński: „To bardzo bezpośrednia forma komunikacji – od razu wiadomo, że chodzi o motorsport.”





Stoiska, które zrobiły największe wrażenie?
Obok rozbudowanych, ale stosunkowo klasycznych koncepcji, część marek poszła o krok dalej, stawiając na doświadczenie niemal immersyjne – angażujące nie tylko wzrok, ale również emocje i skojarzenia odwiedzających.
Panerai konsekwentnie buduje swoją przestrzeń wokół DNA marki, silnie związanego z wodą i nurkowaniem. Stoisko zostało zaprojektowane w taki sposób, aby odwiedzający mieli wrażenie zanurzenia – zarówno poprzez zastosowane światło, jak i formę ekspozycji. Jak zauważa Paweł Biernacki, „to jedna z tych marek, które potrafią idealnie przełożyć swoją tożsamość na przestrzeń – wchodząc do środka, od razu czuć klimat Panerai”.
Z kolei IWC Schaffhausen ponownie sięga po estetykę inspirowaną światem science fiction. Stoisko przywodzi na myśl scenografię znaną z produkcji takich jak „Star Trek” czy „Gwiezdne Wojny”, jednocześnie zachowując rozpoznawalny motyw Małego Księcia. Jak podkreśla Paweł Kamiński, „to jedna z tych przestrzeni, które od razu przyciągają uwagę – trochę jak plan filmowy, a nie klasyczne stoisko targowe”.
Bardziej eksperymentalne podejście prezentuje Hermès, gdzie centralnym elementem była ruchoma, wielostrukturowa instalacja zmieniająca swoją formę w czasie. Całość przywodzi skojarzenia z nowoczesnymi instalacjami artystycznymi, a nawet – jak zauważają odwiedzający – z estetyką znaną z popkultury.
Na uwagę zasługuje również stoisko Ulysse Nardin, które wyróżniało się nietypowym, kinetycznym elementem w postaci dużej, poruszającej się formy przypominającej ludzką twarz. Jak zwraca uwagę Paweł Biernacki, „to przykład ekspozycji, która może być nieoczywista, ale zdecydowanie zapada w pamięć i wyróżnia się na tle innych”.



Zegarki wciąż w centrum – mimo całego „SHOW”
Mimo rosnącego znaczenia oprawy wizualnej i coraz bardziej spektakularnych ekspozycji, same zegarki wciąż pozostają najważniejszym elementem Watches and Wonders. Różnica polega jednak na tym, że dziś są one częścią większej historii – opowiadanej przez przestrzeń, światło i kontekst, w jakim są prezentowane.
Wyraźnie widać to na przykładzie Grand Seiko, którego stoisko koncentruje się na rzemiośle i detalu. Odwiedzający mogą zobaczyć m.in. elementy kopert przed i po polerowaniu Zaratsu czy przyjrzeć się z bliska wykończeniu mechanizmów. Jak podkreśla Paweł Kamiński, „jakość wykończenia, szczególnie obróbka stali i detale tarcz, stoi tutaj na naprawdę bardzo wysokim poziomie”, co tylko potwierdza pozycję marki w segmencie wysokiego zegarmistrzostwa.
Podobnie Chronoswiss stawia na bezpośredni kontakt z rzemiosłem, prezentując na swoim stoisku m.in. tradycyjne techniki dekoracji, takie jak giloszowanie tarcz na zabytkowej tokarce. Jak zauważa Paweł Biernacki, „to pokazuje, jak wiele pracy i precyzji stoi za finalnym produktem – coś, czego często nie widać przy standardowej prezentacji zegarka”.
W przypadku Zenith ekspozycja pozostaje bardziej stonowana, skupiona na prezentacji modeli i mechanizmów, bez wyraźnego efektu „wow” w warstwie wizualnej. Nie zmienia to jednak faktu, że marka konsekwentnie rozwija swoje kolekcje, pozostając wierna sprawdzonym rozwiązaniom.
Nie sposób pominąć również Patek Philippe, którego stoisko – podobnie jak w poprzednich latach – przybiera formę rozbudowanej, eleganckiej przestrzeni. Prezentowane modele, w tym skomplikowane konstrukcje z wieloma komplikacjami, potwierdzają pozycję marki jako jednego z najważniejszych punktów odniesienia w świecie haute horlogerie.

Ludzie i atmosfera wydarzenie
Watches and Wonders to nie tylko marki i ich ekspozycje, ale również ludzie – przedstawiciele branży, kolekcjonerzy, media oraz twórcy internetowi. To właśnie w przestrzeniach pomiędzy stoiskami często dochodzi do spotkań, które pokazują skalę i znaczenie tego wydarzenia dla całego środowiska zegarkowego.
W trakcie zwiedzania można było natknąć się m.in. na Nico Leonard, jednego z najbardziej rozpoznawalnych twórców zajmujących się tematyką zegarkową, czy Luis Figo, obecnego przy stoisku marki Hublot. Nie zabrakło również postaci bezpośrednio związanych z branżą, jak Italo Fontana, twórca marki U-Boat.
Jak zauważa Paweł Biernacki, „takie wydarzenia pokazują, jak bardzo świat zegarków przenika się dziś z innymi obszarami – sportem, mediami czy popkulturą”. Z kolei Paweł Kamiński zwraca uwagę, że „to także jedno z niewielu miejsc, gdzie w jednym czasie można spotkać zarówno największe marki, jak i mniejsze, niszowe manufaktury”.
W jakimi kierunku idzie WATCHES AND WONDERS?
Tegoroczna edycja Watches and Wonders pokazuje wyraźnie, że współczesne targi zegarkowe ewoluują w kierunku wydarzenia o znacznie szerszym charakterze. Obok premier produktowych coraz większą rolę odgrywa sposób ich prezentacji, budowanie doświadczenia oraz spójna komunikacja wizerunkowa.
Jak podkreśla Paweł Kamiński, „to już nie są tylko targi, na które przychodzi się obejrzeć zegarki – to wydarzenie, które trzeba przeżyć”. Paweł Biernacki dodaje, że „marki coraz lepiej rozumieją, że sam produkt to dziś za mało – liczy się cała historia, która za nim stoi”.
W efekcie Watches and Wonders staje się nie tylko miejscem prezentacji nowości, ale również platformą budowania emocji i relacji z odbiorcą – zarówno tym profesjonalnym, jak i pasjonatem zegarków.



