Zintegrowana bransoleta po słowacku. Biatec Fusion 01
Kiedy patrzymy na segment zegarków ze zintegrowaną bransoletą, bardzo łatwo wpaść w schemat: kilka dobrze znanych marek, kilka równie dobrze znanych projektów i cała masa modeli, które próbują mniej lub bardziej bezpośrednio do nich nawiązywać.
Dlatego Biatec Fusion 01 zwrócił moją uwagę nie tym, że chce wyglądać luksusowo, ale tym, że próbuje zrobić to po swojemu.
Na początku nie byłem do niego przekonany. Projekt wydawał mi się dość surowy, może nawet trochę zbyt techniczny. Dopiero po kilku dniach noszenia zacząłem zauważać, że właśnie w tych kontrastach tkwi jego największa siła.
Mamy tutaj ostrą, geometryczną kopertę, miękko poprowadzony, polerowany bezel, bardzo spokojną czarną tarczę i zintegrowaną bransoletę, która wizualnie spina całość w jeden projekt. Do tego dochodzi stal utwardzana technologią NanTec, koperta o grubości zaledwie 9 milimetrów i mechanizm Sellita SW300 TOP, który producent zdecydował się naprawdę przyzwoicie wyeksponować pod szafirowym deklem.
I właśnie wtedy pojawia się najciekawsze pytanie.
Bo przy cenie około 7900 złotych nie kupujemy już zegarka wyłącznie dlatego, że jest „ciekawy” albo pochodzi od niewielkiej marki. W tym budżecie oczekiwania są znacznie wyższe.
Dlatego w tym materiale sprawdzam, czy Fusion 01 rzeczywiście broni się wykonaniem, komfortem, mechanizmem i detalami, czy może jego największą zaletą pozostaje po prostu oryginalność.
I czy niewielka marka ze Słowacji faktycznie może zaproponować coś, co ma sens obok znacznie bardziej oczywistych wyborów ze Szwajcarii.
