Ludzie wykupują go partiami. Co jest w nim takiego? | Venezianico Arsenale Calendario
Ten zegarek kosztuje około 5300 złotych. Ma pełny kalendarz, wskaźnik rezerwy chodu, wskazanie dnia i nocy, osobne wskazanie miesiąca, automatyczny mechanizm Miyota 9100 i kopertę o grubości zaledwie 9,6 mm.
A mimo to jego największym problemem nie jest ani mechanizm, ani wykonanie, ani nawet cena.
Problem w tym, że… trudno go kupić.
Venezianico Arsenale Calendario bardzo szybko zaczął znikać ze sklepów, kolejne partie zostały wyprzedane, a na następne egzemplarze trzeba czekać. I po dłuższym czasie spędzonym z tym zegarkiem zaczynam rozumieć dlaczego.
Po raz pierwszy zobaczyłem go podczas Time To Watches w Genewie i już wtedy pomyślałem, że Venezianico może mieć w rękach jeden ze swoich najciekawszych modeli. Teraz, po dokładniejszych testach, zdania nie zmieniłem.
Szczególnie w tej burgundowej wersji tarczy, która zdecydowanie jest moim faworytem.
W tym materiale dokładnie przyjrzymy się tarczy i wszystkim wskazaniom kalendarza, wykończeniu niezwykle smukłej koperty, mechanizmowi Miyota 9100 oraz bransolecie Canova, która jest jednym z najmocniejszych elementów całego projektu.
Sprawdzimy też, czy za atrakcyjnym wyglądem i bardzo bogatą specyfikacją nie kryją się kompromisy, o których warto wiedzieć przed zakupem.
Bo Arsenale Calendario nie jest zegarkiem idealnym. Ale za około 5300 złotych potrafi na nadgarstku sprawiać wrażenie konstrukcji znacznie droższej.
I najwyraźniej nie tylko ja tak uważam.
Zapraszam na test Venezianico Arsenale Calendario.
